MARZYCIEL: Babcia Czesia, 89 lat

MARZENIE:  Odwiedzić Teatr im. Juliusza Słowackiego

Mam Marzenie …

Pierwsze Spotkanie

Jedna Fundacja może zrobić wiele dobrego, ale dwie Fundacje mogą zrobić o wiele więcej! Razem z Fundacją Dziadkowie biznesu chcemy spełnić marzenia osób, które sporą część swojego życia poświęciły na prace dla innych.

To już nasza mała tradycja, że w okresie Świąt Bożego Narodzenia wspólnie z Fundacja Dziadkowie Biznesu, łączymy siły- aby spełnić marzenia tych osób, które szczególnie tego potrzebują i na to zasługują.

Celem akcji jest spełnienie marzeń wspaniałych seniorów, rzemieślników, przedsiębiorców. Prowadząc swój biznes, czy wykonując swoje służbowe obowiązki wkładali w to całe swoje serce.

Pani Maria kocha książki, swoją rodzinę i życie, które mimo trudów zawsze stara się przyjmować z wdzięcznością.

Kiedy zapytaliśmy Panią Czesię, o co mogłaby dziś poprosić świętego Mikołaja, uśmiechnęła się cicho i powiedziała, że właściwie… wszystko już ma. Bo największą radość przynosi jej spotkanie z drugim człowiekiem — rozmowa, obecność, ciepło, którego nie można zapakować w papier ani przewiązać wstążką.

Przed emeryturą była nauczycielką. Uczyła dzieci w klasach 1–3 oraz języka rosyjskiego. Swoją pracę rozpoczęła w 1956 roku — i kiedy o tym opowiada, jej głos łagodnie drży. Wspomina młodzieńcze lata, pełne prostoty i zapału, twarze małych uczniów i ich rodziców, których troski i nadzieje były jej tak bliskie. Każda taka pamięć wciąż żyje w niej jak iskierka z dawnych szkolnych dni.

Święta kojarzą się jej z choinką, prezentami i rodziną — ale przede wszystkim z czułością domu, w którym nawet małe rzeczy znaczyły bardzo wiele. Do dziś pamięta prezent, który otrzymała od mamy: pod choinką czekały na nią świeżo upieczone paluszki. Ten prosty podarek, skromny jak czasy, w których żyła, miał smak miłości, którego nie zapomina się przez całe życie.

A dzieciństwo? Choć bywało chłodno i głodno, było też pełne szczęścia. Bo szczęście — jak mówi Czesia — nie zawsze przychodzi z obfitości. Czasem rodzi się z bliskości, z ciepłego spojrzenia, z tego, że jest ktoś obok.

 

Zapytana o marzenia, długo milczy, jakby chciała dobrze usłyszeć własne serce. A potem mówi cicho, lecz z iskrą w oczach: chciałabym kiedyś odwiedzić Teatr w Krakowie..