MARZYCIEL: Dziadek Fredek, 83 lata
MARZENIE: Wizyta w restauracji, aby zjeść golonkę
Marzenie Zostało Spełnione dzięki pomocy:
Mam Marzenie …
Pierwsze Spotkanie
Pan Fredk ma dziś 83 lata. Od piętnastu lat mieszka w krakowskim Domu Pomocy Społecznej. Jak sam mówi, jest mu tam dobrze — ma spokój, życzliwych ludzi wokół i poczucie bezpieczeństwa. A jednak… tęskni.
Tęskni za domem, za codziennością, która kiedyś była jego światem. Najbardziej jednak tęskni za swoją ukochaną żoną Bronią, która odeszła dokładnie piętnaście lat temu. Byli razem przez wiele lat, a pamięć o niej wciąż jest w nim żywa i ciepła.
Pan Fredek to człowiek niezwykle miły, spokojny i dobry. Ma w sobie ogromną serdeczność i wdzięczność za drobne gesty. Niestety, nie ma już rodziny — ale mimo to nie stracił pogody ducha ani marzeń. Jedno z nich jest bardzo proste, a jednocześnie wyjątkowe: zjeść pyszną, prawdziwą golonkę, taką jak dawniej, domową, pachnącą i pełną smaku.
Zrobimy wszystko, aby spełnić to marzenie. Bo Pan Fredek zasługuje na radość, na chwilę szczęścia i na to, by poczuć, że nie jest sam. 💙
Szczęśliwe Zakończenie Bajki
Spełnienie Marzenia
Kolejne marzenie zostało spełnione!
Z ogromną radością możemy powiedzieć: to marzenie udało się spełnić. 💛
Dzięki wsparciu RMF, które nie tylko zaprosiło nas do współpracy, ale też towarzyszyło nam podczas całego spełniania marzenia, Pan Fredek mógł przeżyć coś naprawdę wyjątkowego. Wspólnie zabraliśmy go na pyszną, prawdziwą golonkę — taką, o jakiej marzył od dawna.
Pan Fredek był zachwycony. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, choć widać było też wzruszenie, przejęcie i lekkie zawstydzenie. W końcu nie codziennie spełniają się marzenia, a już na pewno nie w obecności mikrofonów. To była jego pierwsza audycja radiowa w życiu — i bardzo to przeżywał.
Mimo tremy był sobą: ciepłym, skromnym i niezwykle miłym człowiekiem. Dziękował raz po raz, jakby to on był gospodarzem całego spotkania, a nie jego bohaterem. Ta chwila była dla niego czymś więcej niż tylko wspólnym posiłkiem — była dowodem, że ktoś o nim pomyślał, że ktoś chciał wysłuchać jego historii.
Dziękujemy RMF za obecność, uważność i serce. A Panu Fredkowi — za zaufanie i za to, że pozwolił nam być częścią tej pięknej, wzruszającej chwili.
